poprzedni wpis

Morski list przewozowy – konosament (bill of lading)

Retrospekcja czyli pierwszy miesiąc w pracy…

Paweł Grądzki, 2013-10-15 13:00:51

Jak zapewne mieliście okazję przeczytać w moim profilu, studia zacząłem w 1991 roku. Z powodu „repety” z HME z Dr Kiwak na roku trzecim miałem nie dosyć, że zmieniłem kierunek studiów z Transportu Lądowego na Transport i Logistykę, to na moim drugim trzecim roku miałem do zaliczenia tak naprawdę tylko HME i tzw. różnice programowe w ilości godzin 8 tygodniowo. I co tu robić z taką ilością wolnego czasu ? Najlepiej znaleźć sobie robotę…

W grudniu 1995 poszedłem na rozmowę kwalifikacyjną do świeżo powstałej firmy spedycyjnej i niespodziewanie zostałem przyjęty do pracy. Dzień rozpoczęcia pracy został wyznaczony na 02/01/1996.

Drugi styczeń anno domini 1996…

Siedziba firmy mieściła się w biurowcu w centrum Gdyni. Godziny „urzędowania” standardowe – 08:00 – 16:00. Stawiłem się punktualnie o 07:30 coby mieć pewność, że juz pierwszego dnia nie zaliczę wtopy związanej ze spóźnieniem.

Około godziny 8 zaczęli się pojawiać pierwsi pracownicy, ale ja czekałem na szefostwo firmy, bo i tak nie wiedziałem nawet gdzie mam usiąść.

Szefowie pojawili się około godziny 9. Wprowadzili mnie „na salony”, przedstawili załodze itp. Moim pierwszym zadaniem (jako, że zawsze szybko pisałem na komputerze) było przepisywanie ofert i ich drukowanie celem późniejszego wysłania faksem! Pamiętajcie – to był 1996 rok! O poczcie elektronicznej NIKT w Polsce jeszcze nie słyszał…

Moja szefowa była niezwykle płodna w tej dziedzinie (znaczy się pisania ofert), a jako że firma była na rynku młoda, konkurencji zbyt wiele nie było a rynek do ogarnięcia naprawdę pokaźny to robić co miałem. I to nawet sporo 😉

Niestety był pewien mankament. Otóż pracowaliśmy w pokojach po 2 osoby, ale na każdy pokój przypadał 1 (słownie JEDEN) komputer, co powodowało konieczność pracy po godzinach, bo w ciągu dnia tenże komputer potrzebny był osobie która zajmowała się praca operacyjną. Pamiętacie takie czasy, żeby pracować z kimś na jednym komputerze ?? Dodam jeszcze, że i tak było to wypasione przedsiębiorstwo, bo mieliśmy drukarkę LASEROWĄ oraz kolorowe monitory! Nieważne że 14 calowe ale były! Mieliśmy nawet sieć położoną w biurze, tak, że (po moich drobnych modyfikacjach) można było korzystać z zasobów sieciowych takich jak dyski, drukarki itp. Był to czas, kiedy można już było zestawić sieć biurową w oparciu o serwer Windows NT, a klientami były stacje robocze z Win 3.11 for Workgroups…

Pamiętacie te czasy ??

Jak wspomniałem ofert było naprawdę dużo. Całe szczęście ogromna większość z nich polegała na tym, że trzeba było zmienić nagłówek, adresata a reszta to był taki „standard” spedycyjne. Więc zrobiłem sobie drafty ofert importowych i eksportowych, z których przy użyciu korespondencji seryjnej skwapliwie korzystałem. Większość z moich kolegów i koleżanek z pracy nie potrafiła ogarnąć edytora tekstu jakim wówczas był w firmie spiracony Word Perfect, a ja to umiałem… Dzięki temu napisanie i wydrukowanie 50 ofert zajmowało mi max godzinę. Oczywiście nie chwaliłem się tą  umiejętnością wszem i wobec bo wtedy miałbym ich do napisania pewnie ze 100 😉

Popularną formą spędzania czasu dla pracowników nieoperacyjnych było „pieczątkowanie”. Polegało to na tym, że dostawało się 10 bloczków druków K1 i 5 bloczków druków K2 – nie wiem ile miało to stron ale mnóstwo, i na każdym trzeba było postawić 2 pieczątki. Jedną nagłówkową oraz druga imienną spedytora operacyjnego. Czas na wykonanie zadanie – 90 minut 😉 czułem się jak na poczcie!! Ale miałem też świadomość wagi tego procederu… otóż pracownicy operacyjni nie musieli się skupiać na tak błahej czynności jak „pieczątkowanie” tylko mogli od razu przejść do wypisywania takich druków… kiedyś przy jakiejś okazji opiszę co to K1 i K2, dlaczego i po co się je wypisywało.

Po tygodniu spędzonym na pisaniu ofert, pieczątkowaniu, odebraniu niezliczonej ilości telefonów (również JEDEN na pokój!!!!) otrzymaniu niezliczonej ilości zjebek, stwierdziłem, że szkoda marnować mój potencjał i poszedłem do szefowej z prośbą o przydzielenie mi kolejnej porcji zadań które mógłbym wykonywać w ciągu dnia bo oferty i tak pisałem „po godzinach”.

Zostałem gońcem 😉 Instytucja gońca była bardzo istotną funkcją z punktu widzenia firmy, bo jak wspomniałem wcześniej o poczcie elektronicznej NIKT nie słyszał. Zatem trzeba było kursować z dokumentacją pomiędzy biurem „głównym” a portowym, w międzyczasie zahaczać o siedziby armatorów, Sanepidy i różne inne cudaki, celem dostarczenia im porcji pracy na kolejne dni, wymiany dokumentów na inne (konosament oryginalny morski na konosament celny – pamiętacie te czasy ? A ja wtedy nie miałem pojęcia co to konosament!).

Z biura głównego szedł potok dokumentów do biura portowego w postaci dokumentacji do odprawy celnej (wymów posiadania oryginalnej faktury handlowej, oryginalnego packing listu, konosamentu celnego itp), dokumentów portowych (druki K1, K2 i inne cudaki), faktur z biura portowego do biura głównego i tak w kółko Macieju…

Pamiętacie te czasy ?

Ech… słodko było…

W pierwszym dniu gońcowania – to takie ładne słowo do teleturnieju „koło fortuny” – miałem do wymiany konosament morski u pewnego armatora zaczynającego się na C, celem dostarczenia go do biura portowego. I otóż mój późniejszy mentor w pracy zastrzelił mnie celnym pytaniem – „GDZIE JEST CELNY NA STOMIL” ?? Zdębiałem… A że Z.U. nie znosił sprzeciwu ani też milczenia więc ryknął ponownie – „GDZIE JEST CELNY!!” ?? Nie miałem pojęcia o co mu chodzi… Dopiero jak po chwili wyjaśniłem, że jestem nowy i że w zasadzie nie wiem o czym on do mnie rozmawia to spokojnie wziął moją teczkę z dokumentami i wygrzebał ten CELNY konosament…

Te czasy już nie powrócą… Odeszły bezpowrotnie w zapomnienie, razem z czynnościami które się wtedy podejmowało… Czy ktoś z Was dzisiaj „pieczątkuje” ? albo gońcuje ? Tak regularnie, codzienie… ??

To się już nie wróci 😉

następny wpis

Konosament – część 2 – MBL vs. HBL

powiazane wpisy

Fire Family Sp. z o.o. ze Świdnicy – nie płaci

Paweł Grądzki, 2018-06-27 11:08:44

UWAGA – FIRE FAMILY ze Świdnicy – KLIENT NIE PŁACI Jeśli zastanawiasz się drogi czytelniku, czy rozpocząć współpracę w zakresie usług spedycyjnych z firmą Fire Family – dostawcą grilli, akcesoriów kominkowych i innych tego typu towarów – to długo się nad tym zastanów. Fire Family z niepłacenia dostawcom zrobiło sobie sposób na życie 😉 W styczniu […]

Szukamy praktykantów z możliwością zatrudnienia!

Paweł Grądzki, 2018-06-18 13:03:31

Szukamy praktykantów!! Studiujesz na 4/5 roku studiów magisterskich lub zaczynasz ostatni rok studiów licencjackich ? Mówisz / piszesz po angielsku ? Nie boisz się nowych wyzwań ? Potrzebujesz praktyk ? Jeśli na 3 z powyższych 4 pytań odpowiedziałaś / łeś twierdząco to może jesteśmy w stanie pomóc sobie nawzajem ? 😉 Sea Cargo Operations szuka praktykantów […]

Gospodarowanie odpadami – AD 2018

Paweł Grądzki, 2018-05-07 10:14:34

Przedsiębiorco – masz obowiązek wpisania się do rejestru podmiotów wprowadzających produkty, produkty w opakowaniach i gospodarujących odpadami! 24 stycznia 2018 roku utworzono Rejestr podmiotów wprowadzających produkty, produkty w opakowaniach i gospodarujących odpadami, o którym mowa w Ustawie o odpadach z 14 grudnia 2012 r. (tekst jednolity Dz. U. z 2018 poz. 21). Rejestr prowadzi  marszałek województwa. […]

Życzenia świąteczne od Sea Cargo ;-)

Paweł Grądzki, 2018-03-30 07:32:50

życzenia świąteczne od Sea Cargo

Boże Narodzenie 2017 – życzenia

Paweł Grądzki, 2017-12-20 08:02:58

życzenia świąteczne

Dzisiaj pracujemy do 14:30 – świętujemy ;-)

Paweł Grądzki, 2017-12-08 09:27:20

Z pewna dozą nieśmiałości muszę poinformować, że w dniu dzisiejszym Sea Cargo Operations pracuje w okrojonym czasie – tylko do 14:30. Świętujemy dzisiaj pierwszy rok działalności i pierwsze firmowe święta 😉 Na wszystkie wiadomości które przyjdą na skrzynki po 14:30 odpowiemy w poniedziałek 11/12/2017  

Koniec roku – podsumowanie

Paweł Grądzki, 2017-12-06 11:49:08

krótkie podsumowanie działalności Sea Cargo Operations w 2017 roku

Kontenerowce i kontenery – ciekawostki branżowe

Paweł Grądzki, 2015-12-31 11:45:02

Obiecałem, że Sylwestrowy wpis będzie lekki, i zamierzam dotrzymać słowa. Poniżej kilka ciekawostek 😉 Silnik dużego kontenerowca waży do 2300 ton i ma około 1000 razy większą moc niż samochód rodzinny, Duże kontenerowce mogą być obsługiwane przez zaledwie trzynaście osób korzystających z zaawansowanych systemów komputerowych, Nowoczesne statki kontenerowe maja bardzo zaawansowane systemy komputerowe, umożliwiający choćby […]