poprzedni wpis

Islandia non-plastic

Pojedynek na kontenery

Paweł Rogalski, 2019-02-22 10:54:59

Wdzięczyła się jak piękna panna na wydaniu. Zwłaszcza, że z nabrzeży w jej stronę błyskały flesze smartfonów i aparatów fotograficznych. Powabna „Charlotta”, czyli kontenerowiec „Charlotte Maersk” zawinął do Portu Gdynia nie tylko po to by zrobić wrażenie swoimi gabarytami i wyładować towary w terminalu BCT, ale też po to, by ustanowić rekord wielkości wchodzącej tam jednostki. W Gdańsku większe statki cumują przy głębokowodnych nabrzeżach DCT-u dwa razy w tygodniu.

9600 kontenerów TEU i 346 metrów długości – to parametry, za sprawą których gdynianie i portowcy mieli sposobność wybałuszyć ze zdumienia oczy. To najdłuższy statek, który kiedykolwiek wpłynął do gdyńskiego portu. Teoretycznie, dzięki modernizowanej obrotnicy numer 2 mogą doń zawijać jednostki nawet 400-metrowe, Ale to tylko teoria, ponieważ, żeby stało się to możliwe w praktyce, potrzeba:

  1. poszerzyć wejście z awanportu do portu wewnętrznego
  2. pogłębić tor wodny

Te strategiczne dla rozwoju gdyńskich terminali inwestycje mają dokonać się w ciągu trzech lat i wówczas będzie możliwe wchodzenie do basenu portowego gigantów z serwisów oceanicznych. Należy wszak pamiętać, że Maersk Line nie obsługuje linii do Gdyni, a do tamtejszego BCT zawinął tylko dlatego, że zatkał się głębokowodny, gdański DCT, który nie był w stanie przyjmować statków do rozładunku.

O ile w Gdyni wizyta kontenerowca takiego jak „Charlotta”, nie przekraczającego 10 tysięcy TEU jeszcze uchodzi za cymes, o tyle z perspektywy Gdańska takie jednostki mogą być postrzegane jak… łupinki. Pewnie, że przesadzam…;) Jednak pamiętam wejście do DCT-u w sierpniu 2013 roku, a więc prawie sześć lat temu (!) największego naówczas kontenerowca świata, liczącego 400 metrów długości i mogącego pomieścić na pokładach 18 tysięcy kontenerów. Zawinięcie Maersk Moller McKinney. 

Asysta ORP Kościuszko, „Daru Młodzieży”, prującego fale pod pełnymi żaglami i towarzystwo aż sześciu holowników już w samym Porcie Północnym – tak spektakularnie to wówczas wyglądało. Potem widok jednostek podobnej wielkości w Gdańsku spowszedniał, szczególnie po tym, jak w 2016 roku oddano do użytku nowe nabrzeże do obsługi gigantów.

Aż do kolejnego przełomowego momentu w dziejach rosnącego w niebywałym tempie terminalu DCT.  W połowie 2017 roku wpłynął do niego należący do południowokoreańskiego armatora OOCL kolos o ładowności ponad 21 tysięcy TEU (!). Wtedy były „ochy i achy”, ale znów, kiedy spółka nawiązała stała współpracę z operatorem tej dalekowschodniej linii – „dwudziestotysięczniki” na kimkolwiek przestały robić wrażenie.

A Gdynia? Co prawda przegrywa z sąsiadem zza miedzy pojedynek na kontenery, ale przecież dopiero zaczyna epokę bicia kolejnych rekordowych statków towarowych..

 

 

 

 

 

 

 

 

następny wpis

Boys in green, czyli eksport do Irlandii

powiazane wpisy