Ubezpieczenia w transporcie – ubezpieczać czy nie ubezpieczać?

  1. Strona główna
  2. Blog
  3. Ubezpieczenia w transporcie – ubezpieczać czy nie ubezpieczać?

 

Ubezpieczenie transportu to w naszej branży temat-rzeka. Jedno z najczęściej nam zadawanych pytań brzmi: ubezpieczać, czy nie ubezpieczać?  🙂 Wiele osób ma wątpliwości ze względu na dodatkowy koszt, który w takiej sytuacji trzeba zawsze ponieść. Nie jest to jednak, jak niektórzy mogą myśleć, czynnik kluczowy przy podjęciu decyzji o ewentualnym ubezpieczeniu. Musimy więc wyjaśnić pewne fakty, kity i mity dotyczące ubezpieczenia własnego frachtu.

Zacznijmy od tego, że ubezpieczenie to kwestia zupełnie dobrowolna. Nikt nikomu nie przystawi przysłowiowego pistoletu do głowy i nie zmusi do wykupu ubezpieczenia towaru. Jeśli ktoś uważa, że to zbędny dodatek, przy okazji równający się większemu zaangażowaniu w transport ze strony nabywcy – jego sprawa. Takie podejście jest jednak zdecydowanie krótkowzroczne i stanowczo je odradzamy. Zanim zapadnie klamka o wykupieniu lub odrzuceniu ubezpieczenia, warto wykonać chłodną, rozsądną analizę plusów i minusów obu rozwiązań. Najprostszą z możliwych. I zwrócić uwagę na dwa istotne aspekty:

  • Koszty
  • Ryzyko

KOSZTY

Wbrew pozorom i obawom płynącym ze strony niekiedy nieświadomych klientów, koszty nie są aż tak dramatycznie wysokie. Polskie ubezpieczalnie mogą podjąć ryzyko ubezpieczeniowe ze składką zaczynającą się od UWAGA: jedynie 1 promila od 110% wartości faktury handlowej. Sprawdźmy, jak wyglądają koszty przy hipotetycznym transporcie morskim. Oto przykład:

  • Sprowadzamy drogą morską 4 palety towaru o wartości 10 tys. USD
  • Otrzymujemy np. stawkę 1,5 promila (ta minimalna dotyczy tylko zaufanych importerów z dobrymi referencjami i długim stażem)
  • Z matematyki wynika, że wspomniane 1,5 promila to 16,5 USD, ale załóżmy, że stawka wynosi 35 USD ze względu na politykę działania ubezpieczalni

Dla wartości 10 tys. USD należy zapłacić zatem zaledwie dodatkowe 35 promili tej kwoty, co przy takich sumach absolutnie nie stanowi wysokiego kosztu.

Jeszcze inaczej sprawa wygląda przy transporcie wartym 100 tys. USD, wówczas koszt ubezpieczenia zgodnie z obliczeniami wyniesie 165 USD, ze względu na to, że wyliczona składki przewyższa jej założone minimum. To pieniądze zwyczajnie niskie przy wartości liczonej w setkach tysięcy dolarów.

RYZYKO

Jakie ryzyko ciąży na naszej przesyłce i co może skłonić nas do wykupienia ubezpieczenia, by nie przejmować się ewentualnymi kłopotami? Zwróćmy uwagę na kilka kluczowych kwestii.

  • Ładunki drobnicowe łatwiej uszkodzić w trakcie transportu niż np. ładunkom kontenerowym. Choćby ze względu na fakt, iż w procesie przewozu będą one kilkukrotnie przepakowywane z magazynów do kontenerów i odwrotnie
  • Przewóz towarów w warunkach kontrolowanej temperatury (mrożonych) to większe ryzyko niż zwykłe standardowe kontenery, maszyny np. mogą się po prostu zepsuć, brak czynniku ludzkiego
  • Czym innym jest transport jednej sztuki wartościowego, drogiego ładunku, a czym innym transport np. 10 tys. sztuk konkretnego towaru o niższej wartości
  • Przy drogim ładunku jego uszkodzenie oznacza stratę 100% wartości

Dodajmy, że ryzyko może też stanowić wybór odpowiedniego dostawcy. Można również zostawić temat transportu w obce ręce i właściwie bez pokrycia liczyć na udaną realizację zamówienia. A to zawsze jest ryzykowne. Dlatego lepiej osobiście sprawować nad tym nadzór i trzymać gestię transportową w garści.

PODSUMOWANIE

Przypominamy najważniejsze elementy, na które należy zwrócić uwagę, poszukując odpowiedzi na poruszane już na wstępie pytanie: ubezpieczać, czy nie ubezpieczać?

  • Ubezpieczenie jest dobrowolne
  • Ubezpieczenie nie jest drogie!
  • Ubezpieczenie faktycznie podwyższa koszty transakcji, ale stanowi ich bardzo małą część i nie jest istotne z punktu widzenia wysokości kwot, którymi się operuje
  • Ubezpieczając towar, koniecznie zachęcamy do wykonania prostej analizy ryzyka ubezpieczeniowego
  • Przy ubezpieczeniu warto też pamiętać o samej realizacji usługi transportowej – doradzamy, by nie zostawiać jej całkowicie “na pastwę losu” dostawcy

PRZYKŁADY Z ŻYCIA SPEDYTORA WZIĘTE:

Na koniec, ku przestrodze, zapraszamy do zapoznania się z dwoma sytuacji z życia wziętymi. Opisane przypadki stanowią właściwie odpowiedź na pytanie, czy ubezpieczenie transportu morskiego jest “grą wartą świeczki”.

  • Eksport drogiego sprzętu – telewizorów – do Wielkiej Brytanii. Brak ubezpieczenia. Wszystko gotowe, statek czeka w porcie na przyjęcie towaru. W trakcie przekazywania ładunku urywa się zawiesie w dźwigu portowym i kontener spada na keję z kilkunastu metrów. Z towaru zostają właściwie strzępy. Walka z terminalem o odzyskanie pieniędzy trwa 3 lata.
  • Import herbaty z Dalekiego Wschodu. Ubezpieczenie wykupione. Statek doznaje uszkodzenia w trakcie transportu, ładunek kończy wśród tajemnic oceanu. Dzięki ubezpieczeniu pieniądze odzyskujemy w mniej niż miesiąc. Bez tego batalia trwałaby pewnie kilka lat i zakończyłaby się niepełną rekompensatą.

Po lekturze tego tekstu mamy nadzieję, że zainteresowani znajdą już odpowiedź na kilkakrotnie powtarzane w treści pytanie. My możemy tłumaczyć, informować, rozjaśniać, zachęcać, ale ostatnie słowo i tak należy do klienta. Warto jednak zaufać fachowcom z bagażem kilkunastu lat doświadczeń w branży. 🙂

Z Sea Cargo Operations ( https://seacargoo.com/ ) Twój ładunek dotrze bezpiecznie do miejsca przeznaczenia.

Serdecznie i niezmiennie zapraszamy do korzystania z naszych usług!

A H O J ! ⚓️

Tags: , , , , , , ,

Polecane artykuły

Importerze! Uważaj na chiński CIF w imporcie LCL!
Menu