Handel zagraniczny…

  1. Strona główna
  2. Dokumenty
  3. Handel zagraniczny…

Handel zagraniczny… to ładny zwrot. Ale czy tak naprawdę wiemy z czym się powinno go zjeść?

 

Jest grupa ludzi, która zawodowo para się tego typu działalnością i nieźle im to wychodzi. Niestety z mojego doświadczenia zawodowego wynika, że większość przedsiębiorców którzy chcą zajmować się szeroko pojętą procedurą handlu zagranicznego. po prostu nie ma pojęcia jak się do tego zabrać.

 

Zajmuję się handlem zagranicznym prawie całe swoje życie zawodowe. Od strony organizacji przewozów wprawdzie, ale pozwoliło mi to wypracować swoje zdanie – niekiedy czysto eksperckie – na temat procedur jakie towarzyszą importowi i eksportowi.

 

Zdecydowałem się zacząć pisać bloga, aby tym wszystkim przedsiębiorcom indywidualnym, kupcom w korporacjach, a także osobom prywatnym przybliżyć procedury jakie powinny towarzyszyć IDEALNEMU obrotowi towarowemu z zagranicą. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że IDEALNEGO importu/eksportu nie da się zorganizować. CZĘSTO wyskoczy coś nieprzewidzianego. Mam jednak nadzieję, że przynajmniej część wątpliwości zostanie wyjaśniona. Zwłaszcza w kwestii organizacji takiego procederu jak handel zagraniczny.

 

Spodziewam się, że moi czytelnicy na podstawie moich wpisów znajdą rozwiązania swoich problemów, bolączek – głównie związanych z dokumentacją w handlu zagranicznym, problemami z Urzędem Celnym, ubezpieczeniami itp.

 

Miałem ostatnio okazję znów porozmawiać z Leszkiem Ślazykiem, który pod swoim nazwiskiem prowadzi blog https://chiny24.com/ . Kilka godzin rozmowy pozwoliło mi otworzyć oczy na fakt, że świadomość gospodarcza i ekonomiczna ludzi, którzy zajmują się lub też chcą się zajmować handlem zagranicznym jest naprawdę niewielka!

 

A ja chcę Wam pomóc. 😉 Bezinteresownie! No może gdzieś tam w głębi mam ukryty swój własny interes…

 

Co to jest import i jak się do niego zabrać.

 

Import – encyklopedycznie (za Wikipedią) to:

 

przywóz towarów, usług lub kapitału z zagranicy w celu wykorzystania ich na rynku wewnętrznym (krajowym). Innymi słowy, zakup towarów i usług produkowanych za granicą, prościej: przywóz czegoś spoza granic obszaru celnego. Zazwyczaj obszarem tym jest terytorium państwa, ale na przykład dla krajów należących do Unii Europejskiej import dotyczy zakupu towarów lub usług w krajach spoza Unii Europejskiej. Zakup towarów w obrębie Unii Europejskiej nie jest importem. Jest to tak zwany zakup wewnątrzwspólnotowy.

 

Definicja importu podawana przez GUS: Dostarczanie towarów z zagranicy niezależnie od sposobu ich wprowadzenia na terytorium ekonomiczne kraju.

 

Definicja jak definicja. Życiowo, import to każda działalność zmierzająca do sprowadzenia czegokolwiek na obszar ekonomiczny kraju w którym się mieszka.

 

Ale jest import i import. Zakup dwóch par butów, czapek – czegokolwiek – w zagranicznym serwisie aukcyjnym (i nie tylko) jest tylko zakupem zagranicznym. Niejednokrotnie nie będzie mu towarzyszyć nawet procedura odprawy celnej, ze względu na kraj zakupu (np. UE – dostawa wewnątrzwspólnotowa), wartość (nie spełnia wymogów wartościowych) lub też zwykłe przeoczenie polskich służb celnych. 🙂

 

Importem nazwać należy zorganizowany, regularny proceder służący zaspokojeniu potrzeb rynkowych danego kraju, których nie można (lub się nie opłaca) zabezpieczyć poprzez produkcję w danym kraju. Lub też z zupełnie innych przyczyn (np. „widzimisię” importera) – o których nie ma sensu pisać. Import jako działalność gospodarcza powinien prowadzić do zaspokojenia potrzeb rynkowych ludzi, podmiotów gospodarczych z zagwarantowaniem odpowiedniej stopy zwrotu importerowi. Innymi słowy – na imporcie TRZEBA zarabiać!!

 

Jak zatem się do tego zabrać?

 

Przede wszystkim należy znaleźć swoją niszę rynkową – aby zapełnić ją produktami importowanymi. To już wymaga wiedzy o konkretnych rynkach. Np. moim zdaniem nie opłaca się sprowadzać narzędzi ręcznych (niespecjalistycznych) skądkolwiek, gdyż rynek polski jest zapełniony produktami pochodzącymi z importu – głównie z FE – które mimo tego, że niejednokrotnie mają niską wartość użytkową, to są ogólnodostępne we wszystkich kanałach sprzedaży, zazwyczaj w dobrej (czytaj niskiej) cenie.

 

Czy zatem oznacza to, że narzędzi się nie opłaca do Polski sprowadzać? Oczywiście, że się opłaca. Ale tym firmom. które zajęły się tym profesjonalnie, np. już na początku polskiej transformacji i opanowali markety budowlane oraz inne kanały sprzedaży. Dla małego importera sprowadzenie kontenera młotków nie będzie problemem, bo ofert ich sprzedaży znajdzie w internecie tyle, że od nadmiaru rozboli go głowa.

 

Ale jak zaznaczyłem wcześniej – na imporcie trzeba zarobić! Czyli produkt trzeba sprzedać. Sprzedać za cenę która przewyższy koszt zakupu, transportu, cła itp. Gdzie statystyczny użytkownik narzędzi ręcznych dokonuje ich zakupu? W sieciach handlowych i w sklepach internetowych. Czyli i my musimy wprowadzić nasze produkty do sieci (nie będę wymieniał z nazw, ale zapewne wszyscy wiedzą o jakie marki chodzi) lub do jakiegoś sklepu internetowego. Niestety spotkamy się z bolesnym doświadczeniem pt. koszty marketingu. Nie jest tajemnicą, że wprowadzenie produktu do sieci sprzedaży wiąże się z jego wypromowaniem. Czym możemy konkurować z obecnymi „wielkimi” tego świata (firmy na „T” i „P”)? Ceną? Możemy, ale… jakością? Możemy, ale… W konfrontacji z „wielkimi” tego świata zazwyczaj będziemy skazani na porażkę.

 

Na dzisiaj koniec. 😉 O tym co robić, jak już znajdziemy to co chcemy sprowadzić, przeprowadzimy analizę ekonomiczną i wyjdzie nam, że „będzie Pan zadowolony” już za parę dni.

 

 

Z Sea Cargo Operations – seacargoo Twój ładunek dotrze bezpiecznie do miejsca przeznaczenia.

Serdecznie i niezmiennie zapraszamy do korzystania z naszych usług!

A H O J! ⚓️

 

Tags: , , , , , , , , , ,

Polecane artykuły

Dostawa towarów – warunki INCOTERMS
Eksport do Nowej Zelandii – co i jak?
Menu